- Brooklyn- powiedziałam do chłopaka, który zaczął całować moją szyję.
W porę się ogarnęłam a następnie odepchnęłam chłopaka od siebie.
- Co ty kurwa odpierdalasz? - warknęłam, wpatrując się ślepo w Justin'a.
Chłopak tylko cicho się zaśmiał znów się do nie przybliżając. W czas, przy moim boku stanął Jackson. Uśmiechnęłam się triumfalnie, widząc minę Justin'a. Odszedł od nas a ja wraz z Jack'im wróciłam do naszej loży. Przez całą noc zastanawiałam się jak On na mnie wpłynął. Nienawidziłam kiedy jakiś chłopak mnie dotykał, trauma z dzieciństwa. Ale kiedy Justin mnie dotknął czułam nieubłagalną rozkosz, w głowie knułam "niecne" plany i chęć aby mnie dotykał bardziej. Pokręciłam głową, chcąc wrzucić te niedorzeczne plany. Wypiłam jeszcze jedną kolejkę shotów i zapragnęłam wrócić do domu. Cicho westchnęłam, wstając z miejsca.
- Hej, gdzie ty idziesz?- jeknęła wstawiona Jess.
-Do domu.- mruknęłam przywracając oczami.
-O nie, odprowadzamy Cię. - odparł Jackson juz ruszając się z miejsca.
- Sama dotrę, nie będę wam psuła zabawy.
I z tymi słowami ulotniłam się z klubu. Nie mogłam wymazać z pamięci Justin'a. To jak tańczył swoim językiem po mojej szyi, jak błądził swoimi długimi palcami po moich biodrach. To było.... niesamowite. Żaden chłopak tak na mnie nie wpłynął. Z rozmyśleń wyrwało mnie głośne wołanie mojego imienia. Odwróciłam się w stronę dźwięku i ujrzałam moją przyjaciółkę.
- Są wyścigi, dzisiaj o 23, Walk Street, piszemy się?-zapytała falujac zabawnie brwiami.
Cicho się za śmiałam patrząc w jej tęczówki
-Z miłą chęcią. - szepnęłam, biorąc ją pod ramię.
Zapowiada się ciekawie.
JUSTIN
Kurwa. Miałem taką ładną panienkę Brooklyn. Gdyby nie ten koleś co zjawił się obok niej, pieprzył bym ją na różne sposoby w męskim kiblu. Wyszedłem z klubu odpalając papierosa. Słysząc mój telefon, wyciągnąłem go, przystawiając do ucha.
-Bieber - krzyknął do słuchawki dobrze znany mi głos.
- Butler - powiedziałem spokojnie, zaciągając się dymem.
- Dzisiaj, 23, wyścigi na Walk Street, wpadasz?
Czy ja wyczułem w jego głosie wyzwanie? Pf, Butler,nie wiesz co robisz.
- Będę. - odparłem rozłączając się
Wsiadłem do mojego ferrari i z piskiem skierowałem się w stronę Walk Street. Nie mogę wyrzucić z głowy Brooklyn. Co ona ze mną robi? Podjechałem szybko na metę, czekając aż seksowna blondynka stanie na środku drogi. Kiedy już się pojawiła, puściłem do niej oczko na co się zarumieniła. Panie i Panowie tak Justin Bieber działa na laski. Kiedy tylko opuściła flagi w dół, ruszyłem z piskiem opon. Wyminąłem wszystkich swoich przeciwników, uśmiechając się zwycięsko. To było w tym wszystkim najlepsze. Nikt nie da rady Bieber'owi. Nim się spostrzegłem, jakieś audi pojawiło się przede mną. Co to kurwa ma być? Przyspieszyłem,będąc na równi z..... nią? Że co kurwa? Moja szczęka opadła, a ja już widziałem jak dziewczyna przekracza metę. O nie, kurwa. Zachamowałem z piskiem opon. Wysiadłem z auta, mocno trzaskajac drzwiami, skierowałem się w stronę dziewczyny, która opierała się o maskę auta. Wkurzony podszedłem do niej. Przycisnalem ją do maski auta, ściskając jej ręce za głową aby mi się nie wyrwała. Widząc dziewczynę przed sobą, uśmiechnąłem się zadziornie.
- Brooklyn - szepnąłem do jej ucha.
BROOKLYN
Wysiadłam wraz z Jess z auta. Szybko się zapisałam do wyścigu. Uscisnęłam Jessice na szczęście, wsiadłam do audii i szybko podjechałam na start. Kiedy blond dziwka pojawiła się na środku i opuściła flagi, z piskiem opon wyjechałam. Wyminęłam wszystkich oprócz jakiegoś ferrari. Kurwa, dobry jest. Ale ja lepsza. Wcisnelam gaz do dechy, tym samym omijając przeciwnika. Lecz po chwili byliśmy na równi. O nie, nie ma tak łatwo. Kiedy zauważyłam jak chłopak mi się przygląda, cicho się za śmiałam. Nigdu nie widział dziewczyny która wygrywa wyścig? Wrzuciłam biegi i juz ominęłam metę. Wyszłam z samochodu robiąc lekko ukłon. Oparłam sie o maskę, odpalając papierosa. Kiedy miałam się nim zaciągnąć, moje ręce zostały unieruchomione, a ja leżałam na masce. Otworzyłam oczy, dostrzegając sprawcę.
Justin.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Bardzo Was przepraszam, że tak długo nie byli rozdziałów ale mój laptop się "rozwalił". Ten rozdział aktualnie piszę z telefonu, wiec przepraszam za jakiekolwiek błędy. Kocham Was! :)
~Klaudia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz